
To jest wpis ostrzegający. Ze względu na treści naruszające porządek powszechny należy go czytać na własną odpowiedzialność.
Czy reset konstytucyjny jest potrzebny?
opracowanie satyryczne
Wszystkie wydarzenia, cytaty i decyzje są fikcją. Tekst nie przedstawia rzeczywistych działań wymienionych osób ani instytucji.
Wczoraj późną nocą grupa posłów zebrała się w Sejmie i uznała, że dotychczasowy marszałek został wybrany nielegalnie, a zatem wszystkie jego decyzje są nieważne. Najstarszy stażem poseł Jarosław Kaczyński, powołując się na konieczność przywrócenia praworządności, postanowił przejąć obowiązki marszałka Sejmu. Zwołał nadzwyczajne posiedzenie, na którym grupa posłów odwołała dotychczasowego marszałka i powołała nowego.
Następnie w asyście Straży Marszałkowskiej udali się do gabinetu marszałka, żeby przejąć pieczątki, klucze i laskę marszałkowską. Dotychczasowy marszałek odmówił opuszczenia gabinetu, twierdząc, że całe posiedzenie było nielegalne, a uczestnicy dokonali zamachu stanu. Nowy marszałek oświadczył, że zamachu stanu dokonał poprzedni marszałek, ponieważ nie uznaje demokratycznie podjętej decyzji grupy posłów.
W międzyczasie prezydium Sejmu podzieliło się na dwa obozy. Jeden wydał zarządzenie o zamknięciu budynku, drugi o jego natychmiastowym otwarciu. Straż Marszałkowska otrzymała dwa sprzeczne rozkazy, więc na wszelki wypadek zamknęła wszystkie drzwi. Rano okazało się, że mamy dwóch marszałków Sejmu, dwa prezydia, dwa harmonogramy posiedzeń i dwie strony internetowe, na których publikowane są wzajemnie wykluczające się komunikaty.
Prezydent zapowiedział zwołanie pilnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, ale część polityków zakwestionowała legalność jego decyzji. Rząd uznał, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem, natomiast opozycja ogłosiła koniec demokracji.
Sprawą miał zająć się Trybunał Konstytucyjny. Niestety pojawił się problem, ponieważ najpierw trzeba ustalić, kto właściwie jest prezesem Trybunału. Po trzech dniach udało się wreszcie ustalić prezesa, jednak jego przeciwnicy nie uznali tego rozstrzygnięcia. W odpowiedzi prezes nie uznał przeciwników, którzy następnie nie uznali jego prawa do nieuznawania ich decyzji.
Sąd Najwyższy miał rozstrzygnąć spór, ale jedna strona nie uznawała składu Sądu Najwyższego, a druga nie uznawała prawa pierwszej strony do kwestionowania tego składu.
Prokuratura wszczęła śledztwo, jednak podejrzani nie uznali prokuratora. Prokurator nie uznał odmowy uznania, a sąd, do którego trafiła sprawa, został uznany za niewłaściwy przez wszystkich uczestników postępowania.
Wkrótce podobna sytuacja wystąpiła w ministerstwach, urzędach wojewódzkich i samorządach. Każdy miał swoją interpretację Konstytucji, własne pieczątki i przekonanie, że wyłącznie on działa legalnie.
Zapanowała całkowita anarchia. W związku z niemożnością ustalenia, kto w Polsce sprawuje władzę, zarządzanie krajem tymczasowo przejęły: Stany Zjednoczone*, Unia Europejska*, Rosja*.
(*niepotrzebne skreślić).
Ostatecznie powołano Komisję Specjalną do ustalenia, kto ma prawo skreślić niepotrzebne. Niestety komisja podzieliła się na trzy frakcje, z których każda zakwestionowała legalność pozostałych. Polska nadal istnieje, ale od kilku dni nikt nie potrafi ustalić, na jakiej podstawie prawnej.
A tak bardziej na poważnie: jeśli nie przeprowadzimy resetu konstytucyjnego, taki scenariusz może się wydarzyć naprawdę…
Dobrze wiedzieć
Treść tego wpisu opiera się na publikacji zamieszczonej przez Nową Nadzieję na Facebooku. Jej autorem jest Ryszard Wilk. Zmiany edycyjne na potrzeby IQariusa zostały dokonane przez redakcję.